Blog Ani

piątek, 20 kwietnia 2012 r.

Sala Kongresowa

Kochani, wczoraj wieczorem dowiedziałam się, że nasz koncert w Sali Kongresowej jest wyprzedany do ostatniego miejsca. Zabrakło już nawet kilku miejsc dla osób, które jeszcze chcieliśmy zaprosić. Nie potrafię Wam opisać mojego szczęścia, ale i tremy. To bardzo duża odpowiedzialność. Cieszę się, że będziecie razem ze mną. Mamy dla Was przygotowanych kilka niespodzianek. Jestem już na próbach. Stres nie maleje, zaprosiliśmy wielu gości i przyjaciół. Jest z nami również Pola, która oczywiście nie będzie uczestniczyła w samym koncercie, bo jej dwumiesięczny słuch mógłby tego nie wytrzymać:-) Do zobaczenia wieczorem w Sali Kongresowej! Czekam na Was, Kochani i całuję gorąco!

Ania

niedziela, 15 kwietnia 2012 r.

Odliczanie dobiega końca

Kochani, od dwóch miesięcy obserwuję jak odliczacie dni do naszego spotkania. Ja również to robię. Muszę jednak przyznać, że im bliżej koncertu w Sali Kongresowej, tym większą mam tremę. I nie jest to taki stres, jak przed każdym koncertem. To uczucie dużo silniejsze. Czuję się jakbym wracała na scenę po co najmniej rocznej przerwie. Przez trzy miesiące śpiewałam tylko dla mojej córki albo dla siebie pod prysznicem. Wierzę, że nasze najbliższe spotkania w Warszawie, Gdańsku i Kielcach będą wyjątkowe i mam nadzieję, że Was nie zawiodę. Może ta okropna trema minie…

Nie mogę się doczekać wejścia na scenę. Chcę znów poczuć ten dreszcz przeszywający mnie na wskroś. Chcę Was zobaczyć i usłyszeć.

Zostało już tylko pięć dni!!!

Do zobaczenia

Wasza Ania

A! I bardzo się cieszę, że na naszym Facebooku przeskoczyliśmy już cyferkę 6 z przodu!:)

wtorek, 10 kwietnia 2012 r.

Historia jednego artykułu

Moi drodzy,

jeśli mnie już trochę znacie, to wiecie, że obce są mi negatywne emocje, a już szczególnie daleka jestem od przekazywania takowych na tym blogu. Ale kilka dni temu coś wytrąciło mnie z równowagi do tego stopnia, że postanowiłam się tym z Wami podzielić. Głównie po to, żebyście poznali prawdę i mieli świadomość nierzetelności niektórych mediów. Otóż w ostatnim numerze pewnego kolorowego tygodnika (tytułu nie wymienię, żeby nie reklamować, choć Wy i tak wiecie o jaki tytuł chodzi) w cyklu "Historia jednej piosenki" ukazał się artykuł zatytułowany "Modlitwa o cud" dotyczący mojego utworu "Wiem, ze jesteś tam". Kilka tygodni temu poproszona przez dziennikarza tego pisma o napisanie tekstu na temat tej piosenki, wysłałam mu moje wypracowanie, które zamieszczam poniżej. To, co przeczytałam tuż przed świętami w formie wydrukowanego już artykułu, przyprawiło mnie o bardzo nieprzyjemny zawrót głowy. Jak można "uzupełnić" tekst i ile można sobie dodać nieprawdziwych informacji, możecie się przekonać porównując tekst, który napisałam na prośbę redakcji z tym, który się ukazał w gazecie. Oczekuję od redakcji uczciwego sprostowania, bo nie wolno publikować nieprawdy! Pomijając nawet błędy merytoryczne, pan redaktor wymienił mnóstwo "faktów" z mojego życia, o których ja sama nie miałam pojęcia. Nigdy nie toczyłam z nikim "wojny o majątek" ani nie "zakochałam się w lekarzu", który mnie "dręczył, osaczał i groził". To tylko niektóre z rewelacji, których się dowiedziałam ze wspomnianego tygodnika. To nie do wiary ile absurdalnych sensacji można wymyślić, żeby tylko wypełnić szpalty i wypracować sobie wierszówkę! Dawno nie poczułam się tak źle, jak po tym artykule. Zostałam oszukana. Pan redaktor wie, że gdyby zapytał mnie o fakty z mojego prywatnego życia, nie uzyskałby odpowiedzi, więc spreparował sobie te "fakty" własnoręcznie, żeby artykuł był "ciekawszy". Wie również, że gdyby przysłał tekst do autoryzacji, nie uzyskałby jej. Więc go nie przysłał. Taka jest właśnie rzetelność dziennikarska tabloidów. Nie uogólniam, bo nie dotyczy to wszystkich tytułów i dziennikarzy, ale, niestety, zdarza się to bardzo często. Współpracuję ze wszystkimi mediami w granicach rozsądku i prywatności i muszę powiedzieć, że mój szacunek do dziennikarzy jest zwykle odwzajemniany. Dlaczego więc ta zasada wzajemnego szacunku została nagle tak brutalnie naruszona? Nie mam pojęcia, ale mam nadzieję, że wkrótce się dowiem z którego palca pan redaktor wyssał sobie te bzdury.

Pozdrawiam Was, jak zwykle, bardzo ciepło i serdecznie. I wybaczcie mi tę chwilę zwykłej ludzkiej bezsilności, którą się z Wami podzieliłam.

Ania

 

A oto prawdziwa "historia jednej piosenki" przesłana przeze mnie 18 stycznia tego roku na prośbę i adres mailowy dziennikarza kolorowego tygodnika:

„Wiem, że jesteś tam” to moja osobista modlitwa. Osobista, choć napisana specjalnie dla mnie przez Karolinę Kozak, którą poznałam podczas nagrywania mojej pierwszej solowej płyty. Karolina pisze świetne teksty, więc poprosiłam ją, by pomogła mi przelać na papier wyznanie wiary. Zależało mi na tym, by nie było ono dosłowne, by nie mówiło o Bogu w sposób bezpośredni. Kilka długich rozmów i moich wskazówek sprawiło, że Karolina Kozak napisała jeden z najpiękniejszych tekstów, jakie dane mi było zaśpiewać w życiu. Piosenka wywarła ogromne wrażenie na wielu ludziach. Kiedy ukazała się na singlu, zostałam zasypana mailami i listami od ludzi, dla których słowa piosenki również stały się osobistą modlitwą. Do dziś otrzymuję setki maili, w których ludzie wyznają, że ta piosenka zmieniła ich życie, dała nadzieję i siłę. I to jest dla mnie najważniejsza recenzja tego, co robię. Jeśli swoim głosem, swoim śpiewem czy tekstami mogę wpłynąć na czyjeś życie i spowodować, że ktoś się wzrusza, emocjonuje czy zmienia na lepsze, to wiem, że mój wysiłek, cała moja artystyczna praca ma sens. Staram się odpisywać każdemu, kto przysyła do mnie mail czy list pełen wzruszających wyznań i wspomnień. Dzięki temu czuję bliskość moich Fanów.

Pewnym zwieńczeniem historii tekstu „Wiem, że jesteś tam” jest pojawienie się jego fragmentu na nagrobku bardzo bliskiego mi człowieka. Kiedy dowiedziałam się, że ktoś z rodziny postanowił umieścić cytat z mojej piosenki na grobie najbliższej osoby, było to dla mnie wyjątkowe przeżycie. I ogromne wyróżnienie. Myślę, że tekst tej ballady działa w sposób szczególny na wiele osób. Ponad 45 tysięcy sprzedanych płyt i blisko 5 milionów odsłon teledysku na portalu YouTube świadczą o niezwykłej sile tej piosenki. Choć była dopiero czwartym singlem promującym moją płytę „Pan i Pani”, to właśnie ona uczyniła ten krążek platynowym. Teledysk „Wiem, że jesteś tam” nakręciłam we Francji, na słonecznym Lazurowym Wybrzeżu, gdzie podczas zdjęć na maleńkim cmentarzu w miejscowości Vence koło Nicei natrafiliśmy na grób Witolda Gombrowicza. Było to tak niesamowite zdarzenie, że postanowiliśmy pokazać ten grób w teledysku. Do dziś ludzie pytają mnie o co chodzi z tym Gombrowiczem i czy to jest jakieś głębsze przesłanie. Część zdjęć została zrealizowana w przepięknej, pachnącej lawendą Prowansji. Ta lawenda również odegrała swoją rolę w historii tej piosenki, ponieważ towarzyszyła mi podczas ubiegłorocznego festiwalu w Opolu, kiedy otrzymałam Superjedynkę za Przebój Roku. Wystąpiłam z bukietem lawendy związanym zwykłym, czarnym rzemieniem. Bukiet był prosty i wymowny, jak ta piosenka. Prostota, szczerość i emocje, które są moimi drogowskazami na artystycznej drodze trafiają do ludzi bardziej niż fajerwerki i sztuczne zabiegi marketingowe.

Ania Wyszkoni

sobota, 07 kwietnia 2012 r.

Alleluja!

Kochani, na nadchodzące Święta Wielkanocne życzę Wam zdrowia, miłości i aby nigdy nie opuszczała Was radość życia i pogoda ducha. Wierzę, że spędzicie te święta w ciepłej, rodzinnej atmosferze i że nie zabraknie Wam powodów do szczęścia i zadowolenia. Dla mnie to święta szczególne, bo pierwsze z Polą. Mamy więc w domu wyjątkowy powód do zadowolenia :-). Nasze wielkie małe szczęście właśnie śpi w swojej huśtawce, a ja mam chwilę na ostatnie przygotowania do wyjazdu. Wielkanoc spędzimy bowiem u moich Rodziców, ale już wieczorem wracamy w nasze domowe pielesze (skojarzenie z pieluchami dozwolone i zupełnie nieprzypadkowe...)

Wszystkiego dobrego, kochani! Do zobaczenia wkrótce.

Wasza Ania

czwartek, 29 marca 2012 r.

Moje pierwsze wyjście bez Poli

Po kilku tygodniach, w których moja córeczka towarzyszyła mi zawsze i wszędzie, przyszedł czas na wyjście tylko w towarzystwie mojego ukochanego mężczyzny. Wybraliśmy się na koncert jednego z moich ulubionych polskich artystów, wokalisty, który w każdej piosence zabiera słuchacza w podróż do miejsca, o którym opowiada. Michał Bajor, bo to o Nim mowa, w wypełnionej po brzegi sali wrocławskiego Impartu, grał tym razem koncert złożony z piosenek francuskich z tekstami lub tłumaczeniami Wojciecha Młynarskiego ze swojej ostatniej płyty. Siedząc na widowni wspominałam mój koncert w tym miejscu rok wcześniej, bo było to niezwykłe spotkanie. Teraz, będąc po drugiej stronie, również miałam dreszcze na całym ciele. Wiedziałam, że Michał Bajor to czarodziej, byłam już na Jego koncertach, ale za każdym razem dostarcza mi nowych, niesamowitych emocji. Skupienie i cisza panujące na widowni mówiły same za siebie. Owacje na stojąco były podziękowaniem dla artysty, który na bis wykonał moją ulubioną piosenkę z Jego repertuaru, utwór „Nie opuszczaj mnie”, którym wzrusza mnie do łez za każdym razem. Na koncercie byliśmy na specjalne zaproszenie Michała Bajora, a po nim spotkalismy się na krótko za kulisami. Michał to przemiły i bardzo otwarty człowiek, pogratulowałam Mu wspaniałego koncertu i umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Mam wielką nadzieję, że nasze artystyczne drogi również kiedyś się zejdą...

Podczas koncertu czułam tęsknotę za sceną bardzo intensywnie, jednak kiedy tylko skończył się koncert poczułam doskwierające mi uczucie tęsknoty za moim maleństwem. Biorąc Polę na ręce czułam wypełniający mnie spokój. Wiem, że tylko połączenie miłości i szczęścia, jakie daje mi dom z tym, które czuję śpiewając dla Was, sprawia, że czuję się spełniona. A do naszego pierwszego spotkania pozostał niecały miesiąc. Już odliczam dni.
Ściskam Was ciepło i wiosennie.

Ania

Aaa… już oficjalnie: Pola Anna Durczak - Wyszkoni – długie jak u księżniczki, którą Pola niewątpliwie dla nas jest :-)

superjedynki
 

Najbliższe wydarzenia

19.05.2012

» OZORKÓW - KONCERT

26.05.2012

» SULECHÓW - KONCERT

27.05.2012

» WEJHEROWO - KONCERT

Sylwester 2011/2012

"Z kopyta kulig rwie" z P. Cugowskim

"Po to jesteś tu"

Making of "Po to jesteś tu"

Graj chłopaku graj

Top Trendy 2011

Wiem, że jesteś tam

Z ciszą pośród czterech ścian

Czy ten Pan i Pani?

Ania w internecie

MySpace.com YouTube.com

Znajdź mnie na Facebooku!

Newsletter

Rejestrując w naszej bazie swój adres email, otrzymujesz pewność, że wszystkie najważniejsze informacje Cię nie ominą.

4S NOWE MEDIACopyright © 2010 - Rock House Entertainment.
Projekt, wykonanie i opieka: 4S NOWE MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.